wiadomości polonijne, Polacy w UK

Alle Choir – inni niż inni w BBC One

Views: 1520
BoWarto

BBC One ma swój nowy talent show. W programie Pitch Battle walka toczy się o miano najlepszego chóru i nagrodę 50 tys GBP. Wśród zespołów jest polski chór jazzowy Alle Choir London. Twórcy programu dostrzegli potencjał w polskich muzykach, którzy śpiewając jazz tworzą niezwykle niszowy zespół. O miano najlepszego chóru w każdym z pięciu odcinków walczy sześć chórów.

Z Martą Radwan, założycielką, dyrektorem i dyrygentem chóru Alle Choir rozmawia Małgorzata Skibińska

Dlaczego Twój chór śpiewa w muzykę jazzową?

Profil muzyczny zespołu wypływa z naszych muzycznych zainteresowań. Jestem wielką miłośniczką jazzu i jestem wokalistką jazzową. Ukończyłam też studia dyrygentury jazzowej w Danii. Jazz jest mi bardzo bliski. Większość zespołu też lubi jazz. Mamy dziewczynę po bardzo znanym wydziale jazzu i rozrywki w Katowicach. Chórów jazzowych jest zdecydowanie mniej niż chórów rozrywkowych, bo jest to muzyka trudniejsza do śpiewania i wymaga znajomości jazzu. Na pewno aranżacji jazzowej nie można się nauczyć w jeden wieczór.

Skoro jako chór jesteście tacy wysublimowani w jakości i niszowi, to skąd pomysł wzięcia udziału w programie ogólnorozrywkowym typu talent show?

To producenci programu nas znaleźli i namówili do wzięcia udziału w show. Organizatorzy zapraszając uczestników na pierwsze przesłuchania zrobili research internetowy. Już na pierwszym etapie uszestnicy byli z zaproszenia, a nie z wolnego naboru. Myślę, że zakwalifikowaliśmy się do programu właśnie dlatego, że byliśmy jedynym chórem jazzowym na przesłuchaniach. Czułam, że bardzo chcieli nas mieć w programie, żeby pokazać różne oblicza śpiewania chóralnego – że nie tylko gospel, nie tylko pop, nie tylko folk, ale też jazz mozna śpiewać w chórze. Zauważyłam, że muzycy, którzy byli odpowiedzialni za program byli bardzo podekscytowani a nawet szczęśliwi, że komuś się chciało przygotować standard jazzowy, a nie jakiś hit z satelity. Wynika z tego, że w programie znaleźliśmy się właśnie dlatego, że byliśmy niszowi, inni niż inni. Taka ciekawostka przyrodnicza. Nie wiem, czy widzieli w nas czarnego konia tego programu. Natomiast dla nas, jako dla chóru jazzowego to była duża przygoda, duże również wyróżnienie, ale też duże doświadczenie w zmierzeniu się ze sceną komercyjną. Poszliśmy do tego programu z pewną misją, żeby pokazać, że jazz to nie jest oldschool, to nie jest coś dla super wybranych, ale coś, co może się podobać i może być śpiewane przez młodych ludzi. Nasz zespół to ludzie w wielu około 25-30 lat.

Jakie są Wasze doświadczenia i wrażenia jako uczestników dużego talent show realizowanego przez jedną z największych stacji telewizyjnych na świecie?

To była olbrzymia produkcja. Bardzo dobrze zaplanowana i przygotowana na wszystkich etapach realizacji projektu. Nie było mowy o żadnym improwizowaniu. Na przesłuchaniu zaśpiewaliśmy przygotowaną aranżację show stoppera (show stopper, czyli kawałek, przy którym mają opaść wszystkim szczęki – tłumaczy Marta), pokazaliśmy co mamy w repertuarze i producenci wybrali utwory, które będziemy śpiewać. Formuła programu wymagała, aby śpiewać nie tylko jazz. Głównym elementem rywalizacji w poszczególnych odcinkach jest tzw. bitwa, gdzie dwa chóry śpiewają na przeciwko siebie krótkie kawałki ze znanych, popularnych utworów, powiązanych tematycznie wylosowanym motywem. Ta część już była przygotowywana przy pomocy profesjonalnego choreografa, również utwory przygotowane były wcześniej. Jako chór jazzowy nie byliśmy przyzwyczajeni do występowania z choreografią i elementami gry aktorskiej.Tymczasem w tym programie było to niezbędne. Musieliśmy więc rozwinąć się fizycznie. Muzycznie i wokalnie też były inne wymagania wobec nas niż do tej pory. Podczas bitwy mieliśmy muzykę bardziej popową, czyli o innej technice śpiewania niż jazz. Od naszych opiekunów muzycznych poznaliśmy nowe techniki śpiewania.

A jak przebiegały Wasze przygotowania do programu, nagrania i jak udało się Tobie w międzyczasie wyjść za mąż i wyjechać w podróż poślubną do Japonii?

Na przesłuchaniach byliśmy w lutym. W marcu zaprosili nas do studia na nagrania. Tu musieliśmy zsynchronizować kalendarze, aby zebrać wszystkich do Manchesteru na nagranie. W międzyczasie wyszłam za mąż. Podczas podróży poślubnej pracowałam zdalnie, wysyałam nuty, mieliśmy próby na Skype. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Najtrudniejsze było zebrać się całym zespołem i pojechać na trzy dni do Manchesteru. Byliśmy tam od wtorku wieczorem do piątku, oczywiście musieliśmy wziąć wolne z pracy. W studiu telewizyjnym byliśmy od rana do nocy. Próby, wstępne nagrania, potem nagrania odcinka. To był bardzo intensywny czas, ale musieliśmy się temu poświęcić. Producenci mieli nasze zdjęcia i wymiary więc koncepcja strojów była przygotowana wcześniej. Jednak dokładne szycie kostiumów odbywało się na nas, na miejscu. Panie krawcowe uszykowały to z dnia na dzień. Muszę powiedzieć, że pracują tam wysokiej jakości profesjonaliści – krawcowe, makijażyści, fryzjerzy. Nasze dziewczyny w zespole są małowymiarowe, drobne, z dużym biustem, i panie krawcowe wykazały się niesamowitą sprawnością i pomysłowością. Dokonały cudów w jeden dzień. Wszystko wyszło przepięknie. To było przemiłe doświadczenie pracować z tak sprawną ekipą. Cały wyjazd był bardzo rozwijający. Nie ukrywam też, że strefa taneczno-ruchowa występów była dla nas wyzwaniem. Musieliśmy dodatkowo ćwiczyć, mieliśmy próby w sali z lustrami. Trzeba było nauczyć się całej choreografii. Jednak na dużej scenie okazało sie, że i tak trzeba wprowadzić kilka poprawek.

Jak i kiedy powstał Twój chór?

Nazywamy się Alle Choir London. I wyraz London jest tu bardzo ważny, ponieważ nazwy Alle Choir używałam dla grup chóralnych, które prowadziłam w Polsce. Nazwa londyńskiego chóru wynikła trochę z przypadku. Pod koniec 2015 roku dostałam telefon z Parlamentu Europejskiego z Brukseli, że potrzebują i bardzo chcą zaprosić polski zespół, aby zaśpiewał koncert polskich kolęd. Skąd o mnie wiedzieli? W Polsce prowadziłam chóry występujące w telewizyjnych produkcjach, przy takich przedsięwzięciach jak Dni Papieskie. Jeden z ostatnich występów przygotowywałam już z Londynu i był to chór na 80 osób, który musiałam zorganizować. Na pewno kontakt do mnie przewija się w wielu polskich agencjach muzycznych. Prawdopodobnie stąd ktoś przekazał kontakt do mnie. Zaczęłam więc przygotowywać repertuar. I jak sama pamiętasz koncert został odwołany. Ze względu na zagrożenie zamachami terrorystycznymi w okresie bożonarodzeniowym ograniczono imprezy w Brukseli w miejscach publicznych. Występ został odwołany, ale grupa już powstała. Udało mi się zgromadzić przy tym kolędowym repertuarze utalentowanych polskich wokalistów, którzy mieszkali w Londynie. Przy kompletowaniu zespołu bardzo pomógł mi wówczas fejsbook. Pierwotny skład trochę się już zmienił, np. nasz tenor przeprowadził się do Brighton. Okazuje się, że w Londynie jest dużo pięknie śpiewających osób, często z wykształceniem muzycznym jeszcze z Polski. Spotykamy się co tydzień, najczęściej w piątek u mnie, aby ćwiczyć repertuar jazzowy. Jest nas w sumie dziesiątka razem ze mną. Staram się nie śpiewać, tylko głównie dyrygować. Ale wiadomo, że jeśli nie mogę stać zbyt długo tyłem do publiczności, to też śpiewam. Mamy dwóch panów Krystiana i Krzysztofa. Mamy też panie: Anitę, Gosię, Magdalenę, Justynę, Jagodę, Karolinę i Klaudię. Trzon naszego chóru to osoby, które są profesjonalnymi muzykami, zarabiającymi na życie muzyką. Jednak dość trudno w Londynie utrzymać się tylko z muzyki więc i mamy u siebie pracownika przedszkola, gastronomii i fryzjerkę. Oczywiście, chcielibyśmy być chórem, który żyje z koncertowania i nagrywanych płyt. Są takie zespoły na świecie. Nasze londyńskie realia są takie, że trzeba być kelnerką, pracować w przedszkolu i piec ciastka.

Jakie macie oczekiwania po występie w programie talent show w BBC One?

Nie mamy oczekiwań, mamy marzenia. Bardzo byśmy chcieli być zauważeni jako grupa jazzowa i żeby ktoś się do nas zgłosił z projektem jazzowym. Chętnie byśmy zostali zaproszeni na jakiś festiwal jazzowy w Londynie, czy do klubu jazzowego. Największym marzeniem byłoby zaśpiewać z jakąć jazzową gwiazdą. Mamy nadzieję, że dzięki programowi BBC One, nasza nazwa gdzieś zostanie w głowach widzów, oraz, że zostaniemy zapamiętani jako polski zespół. Liczymy też, że polskie środowisko się o nas dowie. Myślę, że zainteresowanie naszym zespołem po programie wzrośnie. Jak to się przełoży na koncerty i naszą obecność na scenach, to się dopiero okaże. Jesteśmy gotowi i mamy przygotowany repertuar.

 

Lubisz portal Bo Warto? Dziękujemy! 🙂 Polub też nasz fanpage!

Comments: 0

Your email address will not be published. Required fields are marked with *

0

Your Cart